Strony

Archive | Felietony

Jesień w pełni

Od kil­ku ty­go­dni nie opu­bli­ko­wa­łem żad­ne­go wpi­su. Po­wód? Zmę­cze­nie, znu­że­nie, brak we­ny. To zna­czy we­na mo­że i by­ła, ale cher­la­wa i le­ni­stwo szyb­ko roz­kła­da­ło ją na ło­pat­ki. Mi­ja jed­nak ja­kiś czas i na­bie­ra ona krze­py pod­sy­ca­na przez po­czu­cie obo­wiąz­ku. Chy­ba każ­dy tak ma. Stąd bie­rze się i zja­wi­sko se­zo­no­wo­ści wśród pod­ca­stów. Przy­ję­ło się, że ci­sza za­pa­da na okres wa­ka­cji i trwa mniej wię­cej do po­ło­wy je­sie­ni - w jed­nych przy­pad­kach dłu­żej, w in­nych kró­cej. I w tym ro­ku tak by­ło. Tej je­sie­ni mie­li­śmy oka­zję znów przy­wi­tać pod­cast Nie Tyl­ko Dla Or­łów, Bez­Na­zwy, Ma­sę Kul­tu­ry, Ja­ski­nię Głu­po­ty, Ja­pa­ni­ma­tion, Pod­No­śnik i kil­ka in­nych. Po­je­dyn­cze od­cin­ki wy­pu­ści­li też Bar­Man i Ba­nia.

A te­raz słu­cham 140 od­cin­ka pod­ca­stu In­dy­wi­du­al­ne­go. I to je­mu chciał­bym po­świę­cić te pa­rę mi­nut. Zde­cy­do­wa­na więk­szość od­cin­ków na­gra­nych przez Ko­ra­sa, to zwy­kłe roz­mo­wy zna­jo­mych, w któ­rych na­gry­waj­ka jest igno­ro­wa­na, a mi­mo to słu­cha się te­go przy­jem­nie i bez tru­du moż­na po­ła­pać się w kon­tek­ście. I to jest ma­gia. Ma­gia In­dy­wi­du­al­ne­go, któ­ra wy­stę­pu­je też cza­sem w Go­da­io­wych „Dzia­dach z la­su”. Słu­chacz sta­je się bier­nym uczest­ni­kiem spo­tka­nia, zna­jo­mym, któ­ry też zo­stał za­pro­szo­ny do sto­li­ka i nie ma przed nim ta­jem­nic. Aż chcia­ło­by się zło­śli­wie po­wie­dzieć, że słu­chacz mo­że się po­czuć tak, jak­by miał przy­ja­ciół. Co praw­da przy­ja­cie­le ci igno­ru­ją wszel­kie pró­by zwró­ce­nia na sie­bie uwa­gi, ale lep­si ta­cy niż żad­ni.

Wy­da­je się, że na­gry­wa­nie ta­kich od­cin­ków, to pro­duk­cyj­ny sa­mo­graj: nie dość, że wi­dzisz się ze zna­jo­my­mi i po pro­stu z ni­mi roz­ma­wiasz lub ro­bisz cie­ka­we rze­czy, to po­tem nic nie trze­ba mon­to­wać, ewen­tu­al­nie wsta­wić ja­kieś in­tro i przy­ciąć do roz­sąd­nej dłu­go­ści - ot, pod­cast go­to­wy! Nie­ste­ty z wła­sne­go do­świad­cze­nia wiem, że nie jest to ta­kie ła­twe. Po pierw­sze trze­ba prze­ko­nać zna­jo­mych, że na­gry­waj­ka nie ugry­zie. I tu 80% mo­ich prób re­je­stro­wa­nia mniej lub bar­dziej cie­ka­wych dys­put po­le­ga. Po dru­gie wa­run­ki oto­cze­nia mu­szą umoż­li­wiać na­gry­wa­nie: sil­ny wiatr, du­ży ha­łas, spor od­le­głość mię­dzy roz­mów­ca­mi po­tra­fią sku­tecz­nie zni­we­czyć pod­ca­sto­we pla­ny. Na ko­niec zo­sta­je sam pro­blem roz­mów­ców, czy­li ich zdol­ność do wy­po­wia­da­nia się w zro­zu­mia­ły spo­sób, w spo­sób sły­szal­ny i chęć do ja­ko-ta­kie­go trzy­ma­nia się wąt­ku. By ci­szy nie by­ło, by by­ło cie­ka­wie i na­tu­ral­nie. Nie wiem jak to dzia­ła, ale czę­sto na­tu­ral­niej już wy­cho­dzą roz­mo­wy, któ­re roz­po­czy­na­ją się ja­ko wy­wiad, niż ta­kie pie­prze­nie co śli­na na ję­zyk przy­nie­sie. Oj tak, czer­wo­ne świa­teł­ko po­tra­fi onie­śmie­lić. Ale je­śli te wy­ma­ga­nia zo­sta­ną speł­nio­ne, to fak­tycz­nie szyb­ko i wy­god­nie ma­my go­to­wy od­ci­nek, czę­sto cie­kaw­szy od wy­su­bli­mo­wa­nych mon­ta­ży za­opa­trzo­nych w prze­my­śla­ną treść. No i jesz­cze jed­na wiel­ka za­le­ta: ta­kich roz­mów słu­chać moż­na w tle, ro­biąc coś in­ne­go, jak na przy­kład ja pi­szę te­raz ten fe­lie­ton słu­cha­jąc in­dy­wi­du­al­nej „Za­gra­ma­ni­cy”. Prze­sta­je się to spraw­dzać w przy­pad­ku dłuż­szych od­cin­ków. Ileż w koń­cu moż­na słu­chać wie­lo­te­ma­tycz­nej (a więc bez­te­ma­tycz­nej) ga­da­ni­ny? Ko­ras o tym pa­mię­ta i wci­ska mię­dzy wąt­ki frag­men­ty pio­se­nek, by od­go­nić znu­że­nie. Roz­wią­za­nie pro­ste i dzia­ła­ją­ce.

Szko­da, szko­da że tak ma­ło jest rze­czy do słu­cha­nia te­go ty­pu. Pod­ca­sto­wa­nia au­dio­blo­go­we­go, ale na kil­ka gło­sów. W koń­cu róż­no­rod­ność jest waż­na. Co z te­go, że ma­my Skwa­rę i Da­wi­dziń­skie­go, kie­dy od cza­su do cza­su przy­cho­dzi ocho­ta na po­słu­cha­nie cze­goś w od­mien­nym sty­lu? Miej­my na­dzie­ję, że tym ra­zem Ko­ras na do­bre się ogar­nie i bę­dzie re­gu­lar­nie do­rzu­cał drwa do ogni­ska róż­no­rod­no­ści.

 

      Po­bierz au­dio
Continue Reading · 1

Powyżej uszu

Od po­nad mie­sią­ca w mo­ich słu­chaw­kach czę­stym go­ściem jest pod­cast „Po­wy­żej uszu”. Ku­ba Rysz­kie­wicz za­czął nada­wać w sierp­niu 2013 ro­ku i - co tu kryć - ostro ru­szył z ko­py­ta. Pu­bli­ku­je czę­sto, pu­bli­ku­je dłu­gie od­cin­ki, pu­bli­ku­je rze­czy, któ­re w więk­szo­ści przy­jem­nie się słu­cha.
Po­cząt­ki by­ły eks­pe­ry­men­tal­ne. I słusz­nie, bo sko­ro za­czy­na­my ro­bić coś no­we­go, do­brze jest spraw­dzić w ja­kiej for­mie bę­dzie to wy­god­ne dla nas i cie­ka­we dla słu­cha­czy. Na jed­nym ka­na­le RSS rów­no­le­gle ru­szy­ły dwie od­no­gi pod­ca­stu: ta z wy­wia­da­mi i ro­dzin­ny­mi roz­mo­wa­mi głów­nie o se­ria­lu „Bre­aking Bad”. To su­per po­mysł na­gry­wać coś ca­łą ro­dzi­ną. Si­łą rze­czy lu­dzie bar­dziej się wte­dy uze­wnętrz­nia­ją, dzie­lą swo­imi pry­wat­ny­mi spra­wa­mi, ale głów­ny rdzeń tych od­cin­ków (czy­li oma­wia­nie se­ria­lu, któ­re­go sam nie oglą­da­łem ni­gdy) moc­no ku­lał. Oso­bi­ście li­czę na to, że Ku­ba wró­ci do zmu­sza­nia żo­ny i sy­na by plu­li z nim w gąb­kę od na­gry­waj­ki, ale już na in­ne te­ma­ty. Mo­że bar­dziej au­dio­blo­go­we? O tak, od­kąd nie sły­szy­my już Mać­ka Skwa­ry w Bez­Na­zwy, gdzie opo­wia­dał co go spo­tka­ło w mi­nio­nym ty­go­dniu, od­kąd nie sły­szy­my „Ru­szaj się Bru­no”, w któ­rym Arek re­la­cjo­no­wał nie­dziel­ne wy­ciecz­ki, bar­dzo bra­ku­je rze­czy w tym sty­lu.
Ale „Po­wy­żej uszu” to głów­nie wy­wia­dy. Skąd Ku­ba bie­rze tych wszyst­kich lu­dzi po­ję­cia nie mam, ale już nie je­den raz udzie­li­ła się dla nie­go zna­na oso­ba. Są to na­wet nie ty­le wy­wia­dy, co roz­mo­wy, w któ­rych nasz re­dak­tor po­zwa­la się swo­bod­nie wy­po­wie­dzieć go­ścio­wi. Czę­sto wy­stę­pu­ją w nich dy­gre­sje, aneg­do­ty, a gdy głów­ny te­mat zo­sta­nie omó­wio­ny, to po­zna­je­my in­ne czę­ści czło­wie­ka, ta­kie pro­za­icz­ne i swoj­skie, jak na przy­kład ja­ki film ostat­nio oglą­dał. Ha! To ni­by tyl­ko drob­ny do­da­tek, pa­rę mi­nut zwy­kłej roz­mo­wy to­wa­rzy­skiej, a jed­nak po­zwa­la to na prze­ła­ma­nie dy­stan­su, któ­ry dzie­li nas od dy­rek­to­ra te­atru czy pio­sen­kar­ki.
Pod wzglę­dem tech­nicz­nym nie są to pro­fe­sjo­nal­ne pro­duk­cje. Ot, ama­tor­ski pod­cast. Sły­chać, że pro­wa­dzą­cy nie ma warsz­ta­tu ra­dio­we­go czy dzien­ni­kar­skie­go. I to chy­ba na do­bre wy­cho­dzi pa­trząc na sztyw­ne i bez­pł­cio­we dzien­ni­kar­stwo, z któ­rym na co dzień się sty­ka­my. Ku­ba sto­su­je tą sa­mą tech­ni­kę, któ­rą ja się kie­ru­ję roz­ma­wia­jąc z cie­ka­wy­mi ludź­mi w „In­nym kon­cep­cie”: py­ta o to, co go in­te­re­su­je, nie boi się wtrą­cić swo­jej opi­nii. Dzię­ki te­mu wy­wiad sta­je się roz­mo­wą. Mon­ta­żu nie ma tu wca­le. Ca­łe na­gra­nie le­ci w od­cin­ku tak, jak zo­sta­ło za­re­je­stro­wa­ne. Czy to do­brze? Kwe­stia gu­stu. Cza­sem na­wet cie­ka­wa roz­mo­wa, je­śli trwa go­dzi­nę, mo­że znu­żyć. We­dług mnie przy­da­ło­by się trosz­kę ob­rób­ki, by mo­men­ta­mi do­ło­żyć ja­kiś pod­kład, cza­sem coś prze­rwać i sko­men­to­wać, pu­ścić ma­te­riał zwią­za­ny z te­ma­tem. Nada­ło­by to pro­duk­cji tem­pa. Co cie­ka­we dość czę­sto zda­rza­ją się od­cin­ki po an­giel­sku. Ot, je­śli tra­fia się roz­mów­ca nie zna­ją­cy na­sze­go ję­zy­ka, to bez żad­nych ce­re­gie­li i roz­dmu­chi­wa­nia spra­wy, jak to ma w zwy­cza­ju Mar­tin Le­cho­wicz, słu­cha­my od­cin­ka in En­glish.

      Po­bierz au­dio
Continue Reading · 1

O interakcji

Pod­cast Nie Tyl­ko Dla Or­łów ukoń­czył 8 lat. W związ­ku z tą rocz­ni­cą roz­po­czął się je­go ko­lej­ny se­zon. Gra­tu­lu­je­my Fi­li­po­wi wy­trwa­ło­ści, a ze swo­jej stro­ny chciał­bym przy­to­czyć pa­rę sta­ty­styk. Da­ne, któ­rych do nich uży­łem, po­cho­dzą z mo­jej gło­wy, a ana­li­zę prze­pro­wa­dzam na bie­żą­co. Oto, co na­stę­pu­je:
1. Ile NTDO li­czy so­bie od­cin­ków?
- Cho­ler­nie du­żo.
2. Ile osób prze­wi­nę­ło się przez ten pod­cast?
- Cho­ler­nie du­żo.
3. Ja­ki wkład ten pro­jekt miał i wciąż ma na świa­tek pod­ca­stów?
- Oso­bi­ście twier­dzę, że cho­ler­nie wiel­ki.
I tak w za­sa­dzie mógł­bym cią­gnąć przez na­stęp­ne 10 mi­nut, ale nie ma sen­su chwa­lić Da­wi­dziń­skie­go, bo i tak jest już nar­cy­stycz­ny. A po­za tym ten wpis chcia­łem po­świę­cić cze­muś in­ne­mu. Mia­no­wi­cie w dru­gim od­cin­ku obec­ne­go se­zo­nu NTDO zo­sta­ło opu­bli­ko­wa­ne słu­cho­wi­sko. Słu­cho­wi­sko wy­jąt­ko­we, bo na­gra­ne ja­ko nie­spo­dzian­ka dla re­dak­to­ra Fi­li­pa. Ma­ło te­go, na­gra­ne przez in­nych pod­ca­ste­rów: mnie i Ko­ra­sa z pod­ca­stu In­dy­wi­du­al­ne­go.
Pew­ne­go dnia przy­szła do nas pacz­ka. Z Du­bli­na ja­kie­goś. A w niej róż­ne róż­no­ści: od płyt z dźwię­ka­mi po chip­sy o sma­ku octo­wym i szczo­tecz­ki do zę­bów. Bar­dzo mi­ły gest, chip­sy się zja­dły, szczo­tecz­ki też się przy­da­ły, po­sta­no­wi­li­śmy się od­wdzię­czyć. Ale co wsa­dzić do pacz­ki dla Fi­li­pa? Coś zwią­za­ne­go z Kra­ko­wem, w któ­rym się znaj­du­je­my. I coś oko­ło­pod­ca­sto­we­go. I tak padł po­mysł na­gra­nia słu­cho­wi­ska. Sce­na­riusz po­wstał w dwa dni. Na­gry­wa­nie - w spar­tań­skich wa­run­kach i bez du­bli czy przy­go­to­wań - w trzy go­dzi­ny. Po­tem okres mon­ta­żu i… i po otrzy­ma­niu prze­sył­ki Fi­lip za­ko­pał ją na wie­le mie­się­cy pod ster­tą brud­nej bie­li­zny (to tyl­ko mo­je przy­pusz­cze­nie). Do­pie­ro te­raz opu­bli­ko­wał to słu­cho­wi­sko w ra­mach od­cin­ka.
To eks­tra spra­wa ta­ka in­te­gra­cja we­wnątrz na­sze­go ma­łe­go śro­do­wi­ska. W mi­nio­nych la­tach moc­no moż­na by­ło to od­czuć. Mia­ło miej­sce pa­rę zlo­tów, na róż­ne oka­zje - czy to uro­dzin czy 50tych od­cin­ków - pod­ca­ste­rzy do­sta­wa­li pre­zen­ty w po­sta­ci mon­ta­ży i słu­cho­wisk przy­go­to­wy­wa­nych przez in­nych. Od­by­ło się też kil­ka in­nych oko­licz­no­ścio­wych pro­jek­tów na wie­le gło­sów, z któ­rych naj­więk­szym przed­się­wzię­ciem by­ła chy­ba pod­ca­ster­ska wi­gi­lia.
Od po­nad ro­ku nie­ste­ty co­raz mniej jest pod­ca­stów au­dio­blo­go­wych. A to w nich tkwi­ła si­ła in­te­rak­cji. Na­wet Pod­ca­sto­fon prze­stał być pro­wa­dzo­ny przez wie­lu, za każ­dym ra­zem in­nych lu­dzi. Nie wiem co da­lej bę­dzie z tym świat­kiem. Sta­ra gwar­dia się wy­kru­sza, a na ich miej­sce przy­cho­dzą oso­by za­in­te­re­so­wa­ne tyl­ko pro­wa­dze­niem te­ma­tycz­nych pod­ca­stów. Oso­by, któ­re czę­sto nie słu­cha­ją na­wet ni­ko­go in­ne­go. Mam jed­nak na­dzie­ję, że spo­łecz­ność się od­ro­dzi i… No i bę­dzie do­brze się ba­wić mi­kro­fo­na­mi.

      Po­bierz au­dio - Pa­weł Du­raj
Continue Reading · 0

O dialogach i monologach

„Na­wet naj­lep­szy mo­no­log jest gor­szy od dia­lo­gu” - to za­sa­da zna­na pod­ca­ste­rom i słu­cha­czom. Spra­wa jest cał­kiem oczy­wi­sta. Plu­cie w gąb­kę w sa­mot­no­ści wy­ma­ga w koń­cu so­lid­ne­go przy­go­to­wa­nia i szczyp­ty ta­len­tu, je­śli nie chce się spę­dzić póź­niej go­dzi­ny na mon­to­wa­niu pięt­na­stu mi­nut wy­po­cin. Roz­mo­wa kil­ku osób wy­cho­dzi za to na­tu­ral­niej. Wi­dzi­my czy roz­mów­ca się nu­dzi, czy nas ro­zu­mie. Gdy zgu­bi­my wą­tek po­mo­że prze­ciw­sta­wić się ci­szy. Bez wiel­kie­go wy­sił­ku moż­na za­do­wo­lić słu­cha­cza, a po­za tym sa­mo na­gry­wa­nie da­je fraj­dę.
Są pod­ca­sty, któ­re opie­ra­ją się głów­nie na roz­mo­wie kil­ku pro­wa­dzą­cych. Ni­by ta­ka Fan­ta­sma­gie­ria czy Mysz­masz ma­ją ogól­ny te­mat sze­ro­ko ro­zu­mia­nej kul­tu­ry, ale każ­dy od­ci­nek u nich wy­glą­da tak sa­mo: lu­dzie wy­mie­nia­ją się spo­strze­że­nia­mi, ko­men­tu­ją bie­żą­ce wy­da­rze­nia, kłó­cą się i śmie­ją. Ale gdy­by za­bra­kło mię­dzy ni­mi in­te­rak­cji… nikt by nie wy­trzy­mał go­dzin­nych od­cin­ków. Kie­dy mo­no­lo­gu­je się o kul­tu­rze trze­ba ogra­ni­czać się do jed­ne­go kon­kret­ne­go te­ma­tu. I trze­ba się stresz­czać. Tak jak Go­dai, czy in­ni au­to­rzy współ­two­rzą­cy Kom­bi­nat, w swo­ich re­cen­zjach. No, mo­no­log pa­su­je też do pod­ca­stów au­dio­blo­go­wych. Ta­kich, w któ­rych ktoś opo­wia­da co mu śli­na na ję­zyk przy­nie­sie. Z nie­cier­pli­wo­ścią za­wsze cze­ka­łem na Bez­Na­zwy, w któ­rym to re­dak­tor Skwa­ra dzie­lił się z na­mi swo­imi prze­my­śle­nia­mi. Ale co się sta­nie, gdy ktoś za­cznie na­gry­wać w po­je­dyn­kę pod­cast o trud­niej­szych te­ma­tach? Ta­kich za­an­ga­żo­wa­nych po­li­tycz­nie bądź na­wią­zu­ją­cych do róż­nych fi­lo­zo­fii? Ja­sne, mo­że po­de­przeć się spryt­nym mon­ta­żem. Ale je­śli te­go nie zro­bi? Ha! Mar­ti­no­wi Le­cho­wi­czo­wi w Od­wy­ku się to uda­je od lat. Tyl­ko że nie jest to rzecz ła­twa do po­wtó­rze­nia. I tu­taj prze­cho­dzi­my do me­ri­tum te­go fe­lie­to­nu, czy do pod­ca­stu Pro­ste­go.
Pierw­szy raz na pod­cast Wojt­ka na­tra­fi­łem po­nad rok te­mu. Prze­słu­cha­łem na wy­ryw­ki mo­że dwa od­cin­ki i da­łem so­bie spo­kój. Nie przy­padł mi do gu­stu, a wo­kół cze­ka­ła ko­lej­ka in­nych pro­duk­cji do od­słu­cha­nia. Pa­rę ty­go­dni te­mu wró­ci­łem do nie­go. Ha! W koń­cu to już po­nad 60 od­cin­ków re­gu­lar­ne­go nada­wa­nia! Wy­nik god­ny po­dzi­wu. Przez ta­ki czas moż­na wy­ro­bić so­bie warsz­tat i styl. Nie­ste­ty za­wio­dłem się. Ni­by wszyst­ko tu­taj jest po­praw­ne, ale uwa­ga od­la­tu­je szyb­ko w prze­stwo­rza. Od­cin­ki są po­świę­co­ne te­ma­tom zwią­za­nym z re­li­gią, po­li­ty­ką, ewo­lu­cją, nie­ste­ty nie ma w nich cie­ka­wo­stek. Wszyst­kie in­for­ma­cje któ­re tam usły­szy­my są nam mniej lub le­piej zna­ne, a po­mysł za­czy­na­nia każ­de­go za­gad­nie­nia od prze­czy­ta­nia not­ki z wi­ki­pe­dii jest de­li­kat­nie mó­wiąc… kiep­ski. Sa­ma gad­ka pro­wa­dzą­ce­go też nie na­le­ży do wcią­ga­ją­cych. Mon­taż dźwię­ku - je­śli w ogó­le jest, to mi­ni­mal­ny. Tro­chę głu­pio mi ga­nić tu Pro­sty pod­cast, ale wy­dał mi się on do­brym przy­kła­dem na po­ka­za­nie jak waż­ny jest współ­ro­zmów­ca. Naj­le­piej opo­nent, któ­ry wdał by się w dys­ku­sję. Wte­dy mó­wiąc o fa­szy­zmie pro­wa­dzą­cy za­czę­li­by się kłó­cić, do­szło­by do bi­ja­ty­ki i od ra­zu by­ło­by cie­ka­wie, praw­da?

      Po­bierz au­dio
Continue Reading · 2

Coś się kończy

25 wrze­śnia 2013 ro­ku na­stą­pił ko­niec. Po kil­ku­mie­sięcz­nej prze­rwie pod­cast Be­squ­itoo wy­dał swe ostat­nie tchnie­nie by za­milk­nąć na wie­ki. No, chło­pa­ki od daw­na to za­po­wia­da­li. Na ostat­ni od­ci­nek ka­za­li cze­kać od stycz­nia te­go ro­ku. I choć ca­ły czas mam ukry­tą na­dzie­ję, że jesz­cze ich usły­szy­my, wszyst­ko wska­zu­je na to, że to ko­niec Be­squ­itoo.
Czy­taj ca­łość »»»

Continue Reading · 0

Podcasty o podcastach

Daw­no, daw­no te­mu, pod­ca­ster­ska brać po­sta­no­wi­ła się zjed­no­czyć i stwo­rzyć ser­wis po­świę­co­ny ich pa­sji, czy­li plu­ciu w gąb­ki mi­kro­fo­no­we. Po­wsta­ło kil­ka ini­cja­tyw, nie­któ­re w nich już upa­dły, nie­któ­re - jak Pod­ca­sto­fon czy Pod­sta­cja ist­nie­ją do dziś. No i jest też blog podkasty.pl, cze­mu by więc nie udźwię­ko­wić go nie­co?

      Po­bierz au­dio
Continue Reading · 1

Disco-polo wciąż żyje

Spo­tka­nia z di­sco-po­lo:

  1. Za mo­ich cza­sów… no do­bra, je­stem zbyt mło­dy by mó­wić „za mo­ich cza­sów”. No i to trą­ci by­ciem ta­nim men­to­rem, któ­ry zmar­no­wał swo­je ży­cie i te­raz ma pre­ten­sje o to do ca­łe­go świa­ta. Po­za tym jesz­cze zo­sta­nę wład­cą wszech­rze­czy. Po wsze cza­sy.
    Do­bra, tro­chę się za­pę­dzi­łem. O wszach bę­dzie kie­dy in­dziej. Gdy mia­łem lat 13 pa­ni na­uczy­ciel­ka ka­za­ła nam przy­go­to­wać na lek­cję mu­zy­ki krót­ką pre­zen­ta­cję cze­go to słu­cha­my. Na dwu­dzie­sto­oso­bo­wą kla­sę pa­rę osób po­wie­dzia­ło o di­sco-po­lo. Na­uczy­ciel­ka zdzi­wi­ła się, że wciąż ktoś jest tym za­in­te­re­so­wa­ny. By­ła prze­ko­na­na, że kosz­mar di­sco-po­lo wy­szedł z mo­dy.
  2. Ni­gdy nie prze­pa­da­łem za ofi­cjal­ny­mi im­pre­za­mi te­go ty­pu. No, ale na swo­jej stud­niów­ce by­łem. W su­mie nie by­ło na­wet tak źle. Nie­ste­ty naj­czar­niej­szym wspo­mnie­niem z te­go wie­czo­ru był ze­spół mu­zycz­ny. Ubra­ni jak na tan­det­ne i pod­sta­rza­łe gwiaz­dy di­sco przy­sta­ło, two­rzy­li ste­reo­ty­po­wy ze­spół we­sel­ny. Ko­lej­no gwał­ci­li hi­ty z na­sze­go dzie­ciń­stwa.
  3. 1 kwiet­nia 2013 ro­ku du­et z Ma­sy Kul­tu­ry prze­isto­czył się w DJa Mi­chu i Em­si Saj­mo­na. W re­we­la­cyj­nej au­dy­cji sa­ty­rycz­nej pró­bo­wa­li spa­ro­dio­wać świa­tek tej mu­zy­ki. Wspa­nia­le im się to uda­ło. Wy­pa­dli w tym tak na­tu­ral­nie, że zda­łem so­bie spra­wę jak czę­sto w ostat­nim cza­sie sły­sza­łem o di­sco-po­lo. Nie oglą­dam te­le­wi­zji, nie słu­cham mu­zycz­ne­go ra­dia. Nie bu­szu­ję za bar­dzo po tych po­pu­lar­nych czę­ściach roz­ryw­ko­we­go In­ter­ne­tu, ale na­wet ja czu­ję się osa­czo­ny przez kli­py ta­kich ze­spo­łów jak Week­end. Za­dzia­ła­ło sta­re pra­wo spo­łecz­no­ści i za­raz ty­sią­ce osób za­czę­ło się z nich na­śmie­wać. A ro­biąc to na­bi­ja­li licz­ni­ki od­two­rzeń. Kli­py tra­fi­ły więc na gór­ne czę­ści list wy­szu­ki­wa­nia, zro­bi­ła się na nie mo­da. Pa­no­wie z Ma­sy Kul­tu­ry od­no­to­wa­li tyl­ko ten fakt.
  4. Scho­dząc z gór­skie­go szla­ku do Wę­gier­skiej Gór­ki usły­sza­łem kil­ka ty­go­dni te­mu wiej­ską za­ba­wę. Do­żyn­ki praw­do­po­dob­nie. Aku­rat koń­czył się kon­cert gwiaz­dy wie­czo­ru - nie po­mnę na­zwy, ale był to ze­spół di­sco-po­lo oczy­wi­ście. Ha! To ta­kie ste­reo­ty­po­we po­łą­cze­nie: do­żyn­ki + di­sco-po­lo. Wcze­śniej za­pew­ne wy­stę­po­wał re­gio­nal­ny ze­spół pie­śni i tań­ca.
  5. Pa­rę dni te­mu by­łem na gieł­dzie. Wiel­ki targ, na któ­rym jest wszyst­ko. Szu­ka­jąc kurt­ki mi­ną­łem dwa sto­iska z… ka­se­ta­mi ma­gne­to­fo­no­wy­mi. Gru­by fa­cet z wą­sem re­kla­mo­wał swój to­war wy­bie­ra­jąc co go­ręt­sze pio­sen­ki i pusz­cza­jąc je w prze­strzeń. Oczy­wi­ście by­ła to głów­nie mu­zy­ka we­sel­na i di­sco-po­lo. Choć tłu­mów przy tych stra­ga­nach nie by­ło, to moż­li­we że ktoś ta­kie kwiat­ki ku­pu­je. Nie wiem cze­mu, ale zro­bi­ło mi się cie­pło na ser­cu. Mo­że to wspo­mnie­nie sprzed dzie­się­ciu lat, kie­dy ja by­łem dziec­kiem, a wo­kół nie­po­dziel­nie pa­no­wa­ła tan­de­ta.

Da­le­ki je­stem od hej­to­wa­nia di­sco-po­lo. Sko­ro ktoś jest skłon­ny za to za­pła­cić, to nic dziw­ne­go, że ga­tu­nek się roz­wi­ja. Za­wsze sta­ra­łem się prze­cho­dzić z bo­ku rze­czy, któ­re mnie nie in­te­re­su­ją. Wy­cho­dzę z za­ło­że­nia, że róż­no­rod­ność czy­ni świat cie­kaw­szym. A na pew­no bar­dziej ko­lo­ro­wym. Cza­sem tyl­ko słu­cha­jąc nie­któ­rych pio­se­nek przy­po­mi­na mi się po­wieść Or­wel­la „Rok 1984”, w któ­rej to pi­sał o au­to­ma­tach ukła­da­ją­cych hi­ty dla pro­li.

Continue Reading · 0

Niech wią!