Strony

Jesień w pełni

Od kil­ku ty­go­dni nie opu­bli­ko­wa­łem żad­ne­go wpi­su. Po­wód? Zmę­cze­nie, znu­że­nie, brak we­ny. To zna­czy we­na mo­że i by­ła, ale cher­la­wa i le­ni­stwo szyb­ko roz­kła­da­ło ją na ło­pat­ki. Mi­ja jed­nak ja­kiś czas i na­bie­ra ona krze­py pod­sy­ca­na przez po­czu­cie obo­wiąz­ku. Chy­ba każ­dy tak ma. Stąd bie­rze się i zja­wi­sko se­zo­no­wo­ści wśród pod­ca­stów. Przy­ję­ło się, że ci­sza za­pa­da na okres wa­ka­cji i trwa mniej wię­cej do po­ło­wy je­sie­ni - w jed­nych przy­pad­kach dłu­żej, w in­nych kró­cej. I w tym ro­ku tak by­ło. Tej je­sie­ni mie­li­śmy oka­zję znów przy­wi­tać pod­cast Nie Tyl­ko Dla Or­łów, Bez­Na­zwy, Ma­sę Kul­tu­ry, Ja­ski­nię Głu­po­ty, Ja­pa­ni­ma­tion, Pod­No­śnik i kil­ka in­nych. Po­je­dyn­cze od­cin­ki wy­pu­ści­li też Bar­Man i Ba­nia.

A te­raz słu­cham 140 od­cin­ka pod­ca­stu In­dy­wi­du­al­ne­go. I to je­mu chciał­bym po­świę­cić te pa­rę mi­nut. Zde­cy­do­wa­na więk­szość od­cin­ków na­gra­nych przez Ko­ra­sa, to zwy­kłe roz­mo­wy zna­jo­mych, w któ­rych na­gry­waj­ka jest igno­ro­wa­na, a mi­mo to słu­cha się te­go przy­jem­nie i bez tru­du moż­na po­ła­pać się w kon­tek­ście. I to jest ma­gia. Ma­gia In­dy­wi­du­al­ne­go, któ­ra wy­stę­pu­je też cza­sem w Go­da­io­wych „Dzia­dach z la­su”. Słu­chacz sta­je się bier­nym uczest­ni­kiem spo­tka­nia, zna­jo­mym, któ­ry też zo­stał za­pro­szo­ny do sto­li­ka i nie ma przed nim ta­jem­nic. Aż chcia­ło­by się zło­śli­wie po­wie­dzieć, że słu­chacz mo­że się po­czuć tak, jak­by miał przy­ja­ciół. Co praw­da przy­ja­cie­le ci igno­ru­ją wszel­kie pró­by zwró­ce­nia na sie­bie uwa­gi, ale lep­si ta­cy niż żad­ni.

Wy­da­je się, że na­gry­wa­nie ta­kich od­cin­ków, to pro­duk­cyj­ny sa­mo­graj: nie dość, że wi­dzisz się ze zna­jo­my­mi i po pro­stu z ni­mi roz­ma­wiasz lub ro­bisz cie­ka­we rze­czy, to po­tem nic nie trze­ba mon­to­wać, ewen­tu­al­nie wsta­wić ja­kieś in­tro i przy­ciąć do roz­sąd­nej dłu­go­ści - ot, pod­cast go­to­wy! Nie­ste­ty z wła­sne­go do­świad­cze­nia wiem, że nie jest to ta­kie ła­twe. Po pierw­sze trze­ba prze­ko­nać zna­jo­mych, że na­gry­waj­ka nie ugry­zie. I tu 80% mo­ich prób re­je­stro­wa­nia mniej lub bar­dziej cie­ka­wych dys­put po­le­ga. Po dru­gie wa­run­ki oto­cze­nia mu­szą umoż­li­wiać na­gry­wa­nie: sil­ny wiatr, du­ży ha­łas, spor od­le­głość mię­dzy roz­mów­ca­mi po­tra­fią sku­tecz­nie zni­we­czyć pod­ca­sto­we pla­ny. Na ko­niec zo­sta­je sam pro­blem roz­mów­ców, czy­li ich zdol­ność do wy­po­wia­da­nia się w zro­zu­mia­ły spo­sób, w spo­sób sły­szal­ny i chęć do ja­ko-ta­kie­go trzy­ma­nia się wąt­ku. By ci­szy nie by­ło, by by­ło cie­ka­wie i na­tu­ral­nie. Nie wiem jak to dzia­ła, ale czę­sto na­tu­ral­niej już wy­cho­dzą roz­mo­wy, któ­re roz­po­czy­na­ją się ja­ko wy­wiad, niż ta­kie pie­prze­nie co śli­na na ję­zyk przy­nie­sie. Oj tak, czer­wo­ne świa­teł­ko po­tra­fi onie­śmie­lić. Ale je­śli te wy­ma­ga­nia zo­sta­ną speł­nio­ne, to fak­tycz­nie szyb­ko i wy­god­nie ma­my go­to­wy od­ci­nek, czę­sto cie­kaw­szy od wy­su­bli­mo­wa­nych mon­ta­ży za­opa­trzo­nych w prze­my­śla­ną treść. No i jesz­cze jed­na wiel­ka za­le­ta: ta­kich roz­mów słu­chać moż­na w tle, ro­biąc coś in­ne­go, jak na przy­kład ja pi­szę te­raz ten fe­lie­ton słu­cha­jąc in­dy­wi­du­al­nej „Za­gra­ma­ni­cy”. Prze­sta­je się to spraw­dzać w przy­pad­ku dłuż­szych od­cin­ków. Ileż w koń­cu moż­na słu­chać wie­lo­te­ma­tycz­nej (a więc bez­te­ma­tycz­nej) ga­da­ni­ny? Ko­ras o tym pa­mię­ta i wci­ska mię­dzy wąt­ki frag­men­ty pio­se­nek, by od­go­nić znu­że­nie. Roz­wią­za­nie pro­ste i dzia­ła­ją­ce.

Szko­da, szko­da że tak ma­ło jest rze­czy do słu­cha­nia te­go ty­pu. Pod­ca­sto­wa­nia au­dio­blo­go­we­go, ale na kil­ka gło­sów. W koń­cu róż­no­rod­ność jest waż­na. Co z te­go, że ma­my Skwa­rę i Da­wi­dziń­skie­go, kie­dy od cza­su do cza­su przy­cho­dzi ocho­ta na po­słu­cha­nie cze­goś w od­mien­nym sty­lu? Miej­my na­dzie­ję, że tym ra­zem Ko­ras na do­bre się ogar­nie i bę­dzie re­gu­lar­nie do­rzu­cał drwa do ogni­ska róż­no­rod­no­ści.

 

      Po­bierz au­dio

One Response to Jesień w pełni

  1. koras 1 grudnia 2013 at 12:49 #

    Czu­ję się mi­le do­ce­nio­ny Paw­le :)

Dodaj komentarz

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.

Niech wią!