Strony

O dialogach i monologach

„Nawet najlepszy monolog jest gorszy od dialogu” – to zasada znana podcasterom i słuchaczom. Sprawa jest całkiem oczywista. Plucie w gąbkę w samotności wymaga w końcu solidnego przygotowania i szczypty talentu, jeśli nie chce się spędzić później godziny na montowaniu piętnastu minut wypocin. Rozmowa kilku osób wychodzi za to naturalniej. Widzimy czy rozmówca się nudzi, czy nas rozumie. Gdy zgubimy wątek pomoże przeciwstawić się ciszy. Bez wielkiego wysiłku można zadowolić słuchacza, a poza tym samo nagrywanie daje frajdę.
Są podcasty, które opierają się głównie na rozmowie kilku prowadzących. Niby taka Fantasmagieria czy Myszmasz mają ogólny temat szeroko rozumianej kultury, ale każdy odcinek u nich wygląda tak samo: ludzie wymieniają się spostrzeżeniami, komentują bieżące wydarzenia, kłócą się i śmieją. Ale gdyby zabrakło między nimi interakcji… nikt by nie wytrzymał godzinnych odcinków. Kiedy monologuje się o kulturze trzeba ograniczać się do jednego konkretnego tematu. I trzeba się streszczać. Tak jak Godai, czy inni autorzy współtworzący Kombinat, w swoich recenzjach. No, monolog pasuje też do podcastów audioblogowych. Takich, w których ktoś opowiada co mu ślina na język przyniesie. Z niecierpliwością zawsze czekałem na BezNazwy, w którym to redaktor Skwara dzielił się z nami swoimi przemyśleniami. Ale co się stanie, gdy ktoś zacznie nagrywać w pojedynkę podcast o trudniejszych tematach? Takich zaangażowanych politycznie bądź nawiązujących do różnych filozofii? Jasne, może podeprzeć się sprytnym montażem. Ale jeśli tego nie zrobi? Ha! Martinowi Lechowiczowi w Odwyku się to udaje od lat. Tylko że nie jest to rzecz łatwa do powtórzenia. I tutaj przechodzimy do meritum tego felietonu, czy do podcastu Prostego.
Pierwszy raz na podcast Wojtka natrafiłem ponad rok temu. Przesłuchałem na wyrywki może dwa odcinki i dałem sobie spokój. Nie przypadł mi do gustu, a wokół czekała kolejka innych produkcji do odsłuchania. Parę tygodni temu wróciłem do niego. Ha! W końcu to już ponad 60 odcinków regularnego nadawania! Wynik godny podziwu. Przez taki czas można wyrobić sobie warsztat i styl. Niestety zawiodłem się. Niby wszystko tutaj jest poprawne, ale uwaga odlatuje szybko w przestworza. Odcinki są poświęcone tematom związanym z religią, polityką, ewolucją, niestety nie ma w nich ciekawostek. Wszystkie informacje które tam usłyszymy są nam mniej lub lepiej znane, a pomysł zaczynania każdego zagadnienia od przeczytania notki z wikipedii jest delikatnie mówiąc… kiepski. Sama gadka prowadzącego też nie należy do wciągających. Montaż dźwięku – jeśli w ogóle jest, to minimalny. Trochę głupio mi ganić tu Prosty podcast, ale wydał mi się on dobrym przykładem na pokazanie jak ważny jest współrozmówca. Najlepiej oponent, który wdał by się w dyskusję. Wtedy mówiąc o faszyzmie prowadzący zaczęliby się kłócić, doszłoby do bijatyki i od razu byłoby ciekawie, prawda?

      Pobierz audio

2 Responses to O dialogach i monologach

  1. Wojtek 13 października 2013 at 12:33 #

    Cześć

    Jako przedmiot krytyki postaram podzielić się moimi spostrzeżeniami, problem o którym Pawle(o ile mogę po imieniu) zauważyłem po pierwszym odcinku 3 sezonu i przyznam, że od tamtej pory pracuję nad zmianą tego i myślę, że troszkę mi wyszło, wystarczy, że spojrzycie na ostatni odcinek o lemingach :) A co do rozmowy a nie monologu to i odcinki z gośćmi w tym sezonie będą się pojawiać.

    Pozdrawiam serdecznie
    Wojtek z podcastu Prosty :)

  2. fi 13 października 2013 at 12:41 #

    Przypominam, że pełna wersja brzmiała tak: “nawet najlepszy monolog nie daje rady najgorszemu dialogowi”.

    Tekst ten dawno dawno temu popełnił był Szczepan z Podcastu Nie Tylko Dla Orłów.

Dodaj komentarz

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.

Niech wią!