Strony

Nowy sztab, nowe wyzwania

Ahoj! Nazywam się Paweł Duraj, większość z Was zna mnie zapewne z podcastu Inny koncept. Podcasty regularnie goszczą w moich uszach od sierpnia 2008 roku. Co tutaj robię? Postaram się to wyjaśnić…


– Witaj młody podcasterze!

Nie było reakcji. Postanowił powtórzyć zawołanie.
– Witaj młody podcasterze! WITAJ! Cholera, obudź się wreszcie!
Nici z efektownego wejścia. Tyle przygotowań żeby przekazać wiadomość w widowiskowy i podniosły sposób poszło na marne, bo zasnął ze słuchawkami w uszach. Jak tak w ogóle można? Nawet jeśli słucha się czegoś ciekawego, nawet jeśli jest się wykończonym, to jak można usnąć z niewygodnymi kawałkami plastiku w uszach?
– Mhmml, c-co jes? – Wymruczał przecierając oczy i zgarniając ściekającą ślinę z brody. – Łoł! Kim jesteś?
– Zjawą. Nie widać, że lewituję i przezroczysty trochę jestem? Hmm, może nawet za bardzo. Podkręcę tylko kontrast, o – kontur nieco się wyostrzył – tak lepiej. Mam nadzieję, że tym razem dobrze trafiłem. Paweł, tak? Poprzednio na jakiegoś owłosionego babsztyla trafiłem. No, ale poprawiłem współrzędne, więc teraz powinno być lepiej. Paweł Duraj, mam rację?
Miał. Nie musiał czekać nawet na odpowiedź. Obok łóżka leżał ZOOM H2n, wiek się zgadzał, głos, choć zaspany, też. Nastała cisza. Paweł zdezorientowany gapił się zza kołdry na wiszącą metr od niego twarz. Samą twarz. Bardzo pragnął gorączkowo rozmyślać nad zaistniałą sytuacją, jednak w głowie miał tylko pustkę. Twarz Przemka Szczepaniuka natomiast wolała rozkoszować się chwilą niż pospieszyć z wyjaśnieniami.
– Ooookej – zaczął powoli Paweł. – Bezpieczniej dla mnie będzie założyć, że to nie jest sen. Zresztą nie wydaje mi się, żebym śnił. Wszystko wokół wydaje się w porządku, więc raczej wykluczyłbym wielkie teorie spiskowe, których padłe…
– Dobra, bateria mi się kończy, więc muszę się streszczać – przerwał mu lekko zniecierpliwiony Przemek. – Mam taki serwis, podkasty.pl, może kiedyś o nim słyszałeś. No, ale jak wiesz definitywnie rzuciłem podkasting i od paru miesięcy cicho się na nim zrobiło. Może byś więc… – trzask, twarz znikła na sekundę – …ał poprowadzić go trochę? Skoro działa to szkoda żeby…
Zakłócenia śmiesznie wykrzywiły hologram, spoza trzasków udało się jeszcze wyłapać słowa „e-mail” i „kurczak” nim wszystko zniknęło pozostawiając po sobie metaliczny zapach.

 

Oj tak, to nie był dla mnie łatwy poranek. Nie miałem pojęcia dlaczego Przemek  mówił o kurczaku, ale gdy tylko sprawdziłem maila, zobaczyłem tam taką wiadomość:
“Ja z kolei mam inny biznes do ciebie. Mam stronę podkasty.pl. W założeniu miał być to blog o podkastach. Jeśli siedzisz w temacie podkastów i chciałbyś poprowadzić tą stronę, to zapraszam. Treść i forma dowolna. Byle o podkastach.”
Na wszelkie pytania odnośnie pojawienia się w moim pokoju odpowiedział tylko tajemniczym zdaniem, że być może kiedyś się dowiem, a konto na stronce mam już założone i gdy będę chciał, mogę tam pogrzebać – w razie problemów technicznych Przemek służy pomocą. To miło z jego strony. Przez cały dzień myślałem czy zaangażować się w projekt i nad tym, co dojrzały mężczyzna z poukładanym życiem robi w sypialni śpiącego młodzieńca (tak, nazwałem się młodzieńcem! I co mi za to zrobisz?).
Odpowiedź na pierwsze pytanie widzisz czytając ten wpis.

Jestem świadom, że mało kto słucha większą ilość polskojęzycznych, amatorskich podcastów. A jeszcze mniej ludzi jest zainteresowanych czytaniem o nich. Mam jednak kilka pomysłów jak zadbać o ten blog i rozruszać ciutkę ‘publicystykę’ okołopodcastową. Czy mi to wyjdzie? To się okaże. W bliskiej przyszłości chcę wziąć na siebie jeszcze kilka zobowiązań i mam nadzieję, że na wszystko starczy mi czasu i energii. Tymczasem do przeczytania, a być może usłyszenia!

No comments yet.

Dodaj komentarz

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.

Niech wią!