Strony


Warning: Illegal string offset 'singular_post_taxonomy' in /home/pshemko/domains/podkasty.pl/public_html/wp-content/themes/canvas/functions/admin-functions.php on line 2812

Warning: Illegal string offset 'singular_portfolio_taxonomy' in /home/pshemko/domains/podkasty.pl/public_html/wp-content/themes/canvas/includes/theme-functions.php on line 819

Dzieci innego Boga

Nie moż­na ob­ra­żać się na cza­sy w ja­kich ży­je­my. Wszyst­ko Pan­ta Rei,Pe­cu­nia non olet. Tak jest i być mu­si. Nie moż­na, choć kie­dyś by­ło ina­czej, mo­że i le­piej…

Dziś po­wiem coś nie mo­imi sło­wa­mi, za­po­ży­czę się - na­zwij­my to w ten spo­sób. W na­szej sze­ro­kiej sie­ci, tej na WWW krą­ży tekst, za­czy­na­ją­cy się ty­mi sło­wa­mi: „By­li­śmy wy­cho­wy­wa­ni w spo­sób, któ­ry psy­cho­lo­gom śni się za­zwy­czaj w kosz­ma­rach za­wo­do­wych, czy­li pa­to­lo­gicz­ny. Na szczę­ście, na­si sta­rzy nie wie­dzie­li, że są pa­to­lo­gicz­ny­mi ro­dzi­ca­mi.” Nikt w za­sa­dzie nie wie, kto jest au­to­rem te­go tek­stu, ale ide­al­nie on pa­su­je do te­go co dzi­siaj bę­dzie na­pi­sa­ne, czy­li za­pra­szam na ko­lej­ne prze­my­śle­nia Re­dak­to­ra na F.  Tekst pro­sty sam w so­bie, jed­nak za­ska­ku­ją­co traf­ny. Za­rów­no my, jak i na­sze dzie­ci, na­le­ży­my do zu­peł­nie in­nych rze­czy­wi­sto­ści.

Za­tem na wstę­pie kil­ka punk­tów z prze­szło­ści.

•    Wszy­scy na­le­że­li­śmy do ban­dy osie­dlo­wej i mo­gli­śmy ba­wić się na licz­nych w na­szej oko­li­cy bu­do­wach. Gdy w sto­pę wbił się gwóźdź, mat­ka go wy­cią­gnę­ła i od­ka­ża­ła ra­nę fio­le­tem. Na­stęp­ne­go dnia zno­wu szli­śmy się ba­wić na bu­do­wę. Mat­ka nie drża­ła ze stra­chu, że się po­za­bi­ja­my. Wie­dzia­ła, że pa­sek uczy za­sad BHZ (Bez­pie­czeń­stwo Hi­gie­ny Za­baw).
•    Nie cho­dzi­li­śmy do przed­szko­la. Ro­dzi­ce nie mar­twi­li się, że bę­dzie­my opóź­nie­ni w roz­wo­ju. Uzna­wa­li, że wy­star­czy je­śli za­cznie­my się uczyć od ze­rów­ki.
•    Nikt nie la­tał za na­mi z czap­ką, sza­li­kiem i nie spraw­dzał czy się spo­ci­li­śmy.
•    Z cho­ro­ba­mi se­zo­no­wy­mi wal­czy­ła bab­cia. Do wal­ki z gry­pą słu­żył czo­snek, her­ba­ta ze spi­ry­tu­sem i pie­rzy­na. Dzię­ki te­mu ni­gdy nie stwier­dza­no u nas za­pa­le­nia płuc czy an­gi­ny. Zresz­tą le­karz u nas nie by­wał, za­tem nie miał szans nic stwier­dzić. Stwier­dza­ła za­wsze bab­cia. Do­dam, że nikt nie wsa­dził bab­ci do wa­riat­ko­wa za ra­cze­nie dzie­ci spi­ry­tu­sem.
•    Do la­su szli­śmy, gdy mie­li­śmy na to ocho­tę. Je­dli­śmy ja­go­dy, na któ­re wcze­śniej na­si­ka­ły li­sy i sar­ny. Ma­ma nie ba­ła się ze zje nas wilk, za­ra­zi­my się wście­kli­zną al­bo zgi­nie­my. Sko­ro zaś tam do­szli­śmy, to i wró­ci­my. Oczy­wi­ście na czas. Po­wrót po baj­ce był na­gra­dza­ny pa­skiem.
•    Gdy są­siad zła­pał nas na kra­dzie­ży ja­błek, sam wy­mie­rzał nam ka­rę. Są­siad nie ob­ra­żał się o skra­dzio­ne jabł­ka, a oj­ciec o za­stą­pie­nie go w obo­wiąz­kach wy­cho­waw­czych. Oj­ciec z są­sia­dem wy­pi­ja­li wie­czo­rem piwo—jak zwy­kle.
•    Nikt nie po­ma­gał nam od­ra­biać lek­cji, gdy już zna­leź­li­śmy się w pod­sta­wów­ce. Ro­dzi­ce stwier­dza­li, że sko­ro skoń­czy­li już szko­łę, to nie mu­szą do niej wra­cać.
•    La­tem jeź­dzi­li­śmy ro­we­ra­mi nad rze­kę, nie pil­no­wa­li nas do­ro­śli. Nikt nie uto­nął. Każ­dy po­tra­fił pły­wać i nikt nie po­trze­bo­wał spe­cjal­nych lek­cji aby się tej sztu­ki na­uczyć.
•    Zi­mą oj­ciec urzą­dzał nam ku­lig sta­rym fia­tem, za­wsze przy­spie­szał na za­krę­tach. Cza­sa­mi san­ki za­ha­czy­ły o drze­wo lub płot. Wte­dy spa­da­li­śmy. Nikt nie pła­kał, cho­ciaż wszy­scy się tro­chę ba­li­śmy. Do­ro­śli nie wie­dzie­li do cze­go słu­żą ka­ski i ochra­nia­cze.
•    Si­nia­ki i za­dra­pa­nia by­ły nor­mal­nym zja­wi­skiem. Szkol­ny pe­da­gog nie wy­sy­łał nas z te­go po­wo­du do psy­cho­lo­ga ro­dzin­ne­go.

… i tak da­lej. Przy­kła­dów moż­na by mno­żyć set­ki. Każ­dy z nas czy­ta­ją­cy ten tekst miał, bądź wciąż ma wspo­mnie­nia z dzie­ciń­stwa. I każ­dy z nas so­bie ra­dził. Nie by­ło Unii Eu­ro­pej­skiej, by­ło RWPG, był Układ War­szaw­ski, je­dy­nie słusz­ny sys­tem i je­dy­nie słusz­na par­tia. Tak by­ło, i żyć się da­ło, choć wszy­scy wie­my, iż cza­sem by­ło dziw­nie.

Dziś za­tem o prze­szło­ści, któ­ra by­ła prost­sza, ła­twiej­sza, nie by­ła tak strasz­nie po­zy­cjo­no­wa­na i oce­nia­nia. Li­czy­ła się wte­dy treść, li­czy­ła się wte­dy obec­ność i  ten dresz­czyk emo­cji przy two­rze­niu zu­peł­nie cze­goś no­we­go w pol­skim in­ter­ne­to­wym świe­cie. Bę­dzie dziś o pod­ka­stach, bę­dzie o lu­dziach któ­rzy za­czy­na­li, dla któ­rych nie waż­ne by­ły ty­py ty­go­dnia, bzdur­ne ty­py mie­sią­ca, wy­róż­nie­nia i gwiazd­ki. Wte­dy by­ło ina­czej - mo­że i le­piej, ale na pew­no pro­ściej. Te 6 lat te­mu by­ło ko­ło tu­zi­na pod­ka­stów, każ­dy miał czas dla każ­de­go, sza­cu­nek, uzna­nie i każ­dy z nas wte­dy peł­ny­mi gar­ścia­mi chło­nął od­cin­ki ko­le­gów i ko­le­ża­nek. Nie by­ło oce­nia­nia i ob­rzu­ca­nia się błoc­kiem na fo­rach i mó­wie­nia kto jest do­bry a kto zły.

Kie­dyś je­den z ko­le­gów po fa­chu po­wie­dział mi, że tu cy­tu­je (…) że za du­żo w mo­ich od­cin­kach grze­ba­nia się w prze­szło­ści - lu­dzie te­go nie lu­bią, po­wi­nie­nem mó­wić co się dzie­je, a nie co się dzia­ło. (…). Ja tak nie uwa­żam - więk­szość z was, czy­ta­ją­cych te sło­wa, nie ma tej prze­szło­ści, nie ma do cze­go wra­cać, o czym mó­wić - ot wzię­ło mi­kro­fon i za­czę­ło ga­dać. O tak po pro­stu. To nie jest złe, bo jak pi­sa­łem, nie moż­na się ob­ra­żać na cza­sy w ja­kich ży­je­my. Te­raz lu­dzie nie ma­ją cza­su my­śleć, te­raz li­czy się tu i te­raz i to wła­śnie mo­że być two­je pięć mi­nut. Pod­ca­sting mo­że być środ­kiem w osią­gnię­ciu te­go ce­lu. Sła­wa, za­uwa­że­nie, lans i in­ne ta­kie. To eks­tre­ma, ale w więk­szo­ści przy­pad­ków, kil­ko­ro z nas wciąż się­ga po mi­kro­fon, bo ma coś do po­wie­dze­nia.

Kie­dyś gra­ło się w kap­sle na chod­ni­ku, te­raz na nim tyl­ko psie ku­py al­bo za­par­ko­wa­ne au­ta a w do­mu ko­le­dzy i Play Sta­tion. Kie­dyś pod­ry­wa­ło się dziew­czy­ny w ba­zie w krza­kach, te­raz Fot­ki i Fej­scoś­ta­my… Zmie­nia się świat, i zmie­nia się pod­ca­sting. Nie­wie­lu z nas któ­rzy za­czy­na­li jesz­cze na­da­ją, moż­na by ich po­li­czyć na pal­cach jed­nej rę­ki. Ale co cie­ka­we, te oso­by nie zmie­ni­ły się pra­wie wca­le od tych 6 lat. Są w za­sa­dzie ta­cy sa­mi. To mo­je zda­nie, czy­tel­ni­cy mo­gą mieć in­ne - to oczy­wi­ste. Są przy­pi­sa­ni do sta­rych za­sad, do by­cia w cie­niu, do by­cia naj­lep­szy­mi ja­ki­mi po­tra­fią. To nie zna­czy że są naj­lep­si, bo to po­ję­cie bar­dzo względ­ne, i bar­dzo nie­spra­wie­dli­we ostat­ni­mi cza­sy.

Moż­na rzu­cić ka­mień w mo­ją stro­nę, po­wie­dzieć: O ko­le­go, a co z an­kie­ta­mi, prze­cież to ko­le­ga ro­bił oce­nia­nia, i ta­kie tam szop­ki - czyż nie? No tak, ra­cja - pi­sze, że oce­nia­nie nie ma sen­su, a sam ro­bi­łem po­dob­ne rze­czy. Ale wte­dy uwa­ża­łem to za za­ba­wę, za sty­mu­lo­wa­nie śro­do­wi­ska, pró­bo­wa­nie go sca­lić, zin­te­gro­wać. Te­raz ni­by oce­nie­nie wciąż jest za­ba­wą, skut­ki cza­sem są opła­ka­ne, bar­dzo ma­ło to ma wspól­ne­go z za­ba­wą i z rze­czy­wi­stą war­to­ścią da­ne­go odcinka/autora. Za­tem an­kie­ty tak, wy­pa­cze­nia nie.

W dzi­siej­szym świe­cie nie ma już za­sad, a je­śli są to głu­pie i nie­roz­sąd­ne na­rzu­co­ne przez jesz­cze głup­szych po­li­ty­ków. Na­ro­dzi­ła mi się w gło­wie ta­ka myśl, iż wraz z roz­wo­jem cy­wi­li­za­cyj­nym, tech­ni­za­cją i cy­fry­za­cją ży­cia od­wrot­nie pro­por­cjo­nal­nie za­ni­ka­ją za­sa­dy mo­ral­ne. Ta­ki­mi w świe­cie, tak i na na­szym po­dwór­ku. Ale po raz trze­ci i ostat­ni po­wta­rzam, że nie moż­na być ob­ra­żo­nym na świat w ja­kim ży­je­my, nie zmie­ni­my go, nie sil­my się go zmie­niać, bo to tyl­ko mo­że nam wyjść na gor­sze. Re­cep­ta jest pro­sta - być i żyć i ro­bić to co się ro­bi (pod­ka­sty) zgod­nie ze swo­im su­mie­niem, ze swo­ją ide­olo­gią i pla­nem. I nie ocze­kuj po­chwał, na­gród wy­róż­nień, bo to tyl­ko mo­że przy­spo­rzyć ci wro­gów i z bie­giem cza­su na­wet naj­lep­szy przy­ja­ciel mo­że ci wbić z za­zdro­ści nóż (czy­taj mi­kro­fon) w ple­cy. Tak to wi­dzę, nie ró­żo­wo, ale na szczę­ście jest wciąż świa­teł­ko w tu­ne­lu… ale o tym na­stęp­nym ra­zem… je­śli bę­dzie…

, ,

10 Responses to Dzieci innego Boga

  1. iluminaci 8 sierpnia 2011 at 16:31 #

    Tak, czy­li jak ktoś lu­bi da­wać oce­ny to da­je a jak ktoś nie lu­bi to nie da­je i nie psu­je za­ba­wy in­nym ?
    Zga­dzam się z re­dak­to­rem w kwe­stii , po­je­dy­nek na .…a na pod­ca­sty a nie na za­ba­wę w ba­jor­ku
    Ta de­kla­ra­cja brzmi jak olim­pij­skie za­wo­ła­nie .…( i niech wy­gra naj­lep­szy „pod­cast”)
    Do mi­kro­fo­nu za­pra­sza­my

    • Filip 8 sierpnia 2011 at 20:56 #

      Ja­cek, doł­kad­nie, chcesz da­jesz gwiazd­ki, chcesz pi­szesz ko­men­ta­rze. Wol­na wo­la.
      Mam na­dzie­ję, iż mnie do­brze zro­zu­mia­łeś, kie­dyś by­ło po pro­stu spo­koj­niej, wręcz in­tym­niej pod­ca­sto­wo, te­raz ma­my za­lew pe­łen róż­no­ra­kich pro­duk­cji, ale czyż o to nam nie cho­dzi­ło? Czyż to nie na­zy­wa się roz­wój?
      po­zdra­wiam

      ff

  2. gacek 9 sierpnia 2011 at 08:34 #

    Mi­ło jest usłyszeć(bądź prze­czy­tać), od słu­cha­cza, że od­ci­nek się po­do­bał. Do­brze jest też usły­szeć, że coś się nie po­do­ba­ło, bo da­je to do my­śle­nia, czy mo­że jed­nak coś zmie­nić na przy­szłość. A my­śle­nie za­wsze jest do­bre. Nie ko­niecz­nie mu­szę się z tym gło­sem zga­dzać, ale za­wsze moż­na o tym po­dy­sku­to­wać. Czę­sto przy­cho­dzą w ten spo­sób no­we po­my­sły. Dla­te­go wo­lę opi­nię niż ocenę(sam mam pro­ble­my z oce­nia­niem cze­go­kol­wiek w ska­li od, do). Opi­nia da­je ja­kąś in­for­ma­cję. In­na spra­wa, że opi­nia jest za­wsze przy­pi­sa­na do kon­kret­nej oso­by, nie­za­leż­nie, czy jest to ko­men­tarz pod od­cin­kiem, czy wspo­mnie­nie w in­nym pod­ka­scie, czy po pro­stu pusz­cze­nie pro­mo­sa. Ce­nię to bar­dziej niż wszyst­kie an­kie­ty i gwiazd­ki itp., gdzie oce­nia­ją­cy są ano­ni­mo­wi. A je­że­li ktoś wo­li oce­nić na ska­li to ok. Moż­na prze­cież na­pi­sać ko­men­tarz o krót­kiej tre­ści: „5/10”. Ni­by to sa­mo co gwiazd­ki, ale jed­nak jest bar­dziej oso­bi­sty kon­takt z słu­cha­czem. In­na spra­wa, że ni­ska oce­na po­win­na być po­par­ta ja­ki­miś kon­kre­ta­mi, bo tyl­ko wte­dy da­je to ja­kie­goś ko­pa do po­pra­wy i roz­wo­ju. Tak, że apel do wszyst­kich słu­cha­czy: Pisz­cie ko­men­ta­rze. Na­wet krót­kie. To na­praw­dę bar­dzo mo­ty­wu­je. Wiem, że pra­wię mo­ra­ły, a sam nie ko­men­tu­ję za du­żo. Mea ma­xi­ma cul­pa. A je­że­li ktoś wo­li oce­niać przez gwiazd­ki to je­go wo­la. Nikt tu ni­ko­go do ni­cze­go nie zmu­sza.
    A Ty­py i To­py trak­tu­ję bar­dziej ja­ko for­mę uzna­nia te­go co ro­bię, niż współ­za­wod­nic­two z in­ny­mi pod­ka­ste­ra­mi. Nie wiem jak stwier­dzić czy ja­kiś pod­cast jest lep­szy od in­ne­go, kie­dy one tak bar­dzo róż­nią się mię­dzy so­bą, a na do­da­tek każ­de­mu słu­cha­czo­wi co in­ne­go się po­do­ba i co in­ne­go in­te­re­su­je.
    A co do kwe­stii wy­cho­wa­nia to już od ja­kie­goś cza­su na­cho­dzi mnie re­flek­sja, że ży­je­my w cza­sach „pa­ra­noi bez­pie­czeń­stwa”. Na ro­we­rze kask, na nar­tach kask, na pa­ce nikt cię nie pod­wie­zie, za­pnij pa­sy itp itd. I to się też prze­kła­da na wy­cho­wa­nie. Ale to nie jest wy­mysł na­szych czasów(„Nie kop pa­na, bo się spo­cisz”), ale te­raz ura­sta to do to­tal­ne­go ab­sur­du. Ostat­nio w ko­mu­ni­ka­cji miej­skiej w Po­zna­niu by­ła kam­pa­nia in­for­ma­cyj­na, że w cza­sie jaz­dy na­le­ży trzy­mać się rur­ki, bo moż­na się prze­wró­cić. Pa­ra­no­ja. Ktoś kie­dyś po­wie­dział: „Pań­stwo opie­kuń­cze, to­ta­li­ta­ryzm z ludz­ką twa­rzą”. Ale to już jest zu­peł­nie in­ny te­mat.
    Kur­de zno­wu się roz­pi­sa­łem za bar­dzo ;)
    Po­zdra­wiam :)

    • Filip 9 sierpnia 2011 at 09:24 #

      Ga­cek, Su­per, ze zna­la­złeś czas na tak fa­cho­wą od­po­wiedź. Re­cep­ta na suk­ces jest pro­sta. Ro­bić tak jak sié „umi” naj­le­piej i nie su­ge­ro­wac sie mo­da­mi, tren­da­mi.

      Wia­do­mo, ze opi­nie, ko­men­ta­rze po­ma­ga­ją, ale czę­sto po­wo­du­ją też uza­leż­nie­nie się od nich i cze­ka­nie na nie, na gwiazd­ko­we oce­ny i ko­men­ty.
      To mo­je zda­nie.
      Ja z oso­bi­ste­go punk­tu widz­ne­ia po­wiem ci, że mam sza­lo­ne roz­dwo­je­nie jaż­ni, bo znam swo­ją war­tość, mam mój po­mysł na mo­je pod­ka­sty, na to co ro­bie. I z te­go czer­pię si­łe. I nie po­trze­bu­je ko­men­ta­rzy. Ale jed­nak cza­sem jed­nak do­bry ko­ment, do­bre sło­wo da­je „po­we­ra” i po­ma­ga w dal­szej pra­cy.

  3. godai 9 sierpnia 2011 at 09:42 #

    No patrz… Ja nie wiem, jak by­ło kie­dyś, bo jak za­czy­na­łem 4 la­ta te­mu (no, 4 la­ta we wrze­śniu - je­stem sta­ru­chem w bran­ży), to nie utrzy­my­wa­łem żad­nych kon­tak­tów z ni­kim, za­sad­ni­czo i nie in­te­re­so­wa­łem się w ogó­le tzw. „śro­do­wi­skiem”.

    Trud­no mi po­wie­dzieć, jak się roz­wi­nę­ło, czy się w ogó­le roz­wi­nę­ło po­za roz­ro­stem (co po­win­no cie­szyć, że za­miast 15 jest te­raz 150 pro­duk­cji - bo każ­dy coś ma dla sie­bie, coś cie­ka­we­go, coś in­te­re­su­ją­ce­go, coś po­moc­ne­go; je­den lu­bi słu­chać o ce­nach gier, in­ny o eks­ter­mi­na­cji koł­kow­ni­cą, a in­ny o tym, że Po­lch lep­szy o Ka­sa i jest bo­sko).

    Pew­ne jest, że w ra­mach roz­ro­stu mu­szą się po­ja­wiać na­pię­cia - to jak ta­fla szkła - du­ża po­wierzch­nia po­wo­du­je du­że na­prę­że­nia i więk­sze ry­zy­ko pęk­nię­cia i te­go się nie da omi­nąć. Po­ja­wia­ją się też an­ty­pa­tie - bo ła­twiej w więk­szej ma­sie zna­leźć coś, cze­go się nie lu­bi, oraz gru­py - bo lu­dzie się po­zna­ją, za­przy­jaź­nia­ją, two­rzą pew­ne krę­gi sku­pio­ne wo­kół pew­nych ośrod­ków (w sie­ci głów­nie) lub ob­sza­rów geo­gra­ficz­nych czy te­ma­tycz­nych.

    W tym wszyst­kim to nor­mal­ne, że po­ja­wia­ją się ry­sy i nie jest już tak in­tym­nie, ot, znak cza­sów. To jak ma­ła fir­ma roz­wi­ja­ją­ca się w kor­po­ra­cję - zmie­nia­ją się re­la­cje.

    Co zaś do ocen, ko­men­ta­rzy i ca­łej resz­ty - gwiazd­ki mi ko­ło du­py, ta­kie oce­ny ma­ją sens, jak są sta­ty­stycz­ne, a nie jak są na pod­sta­wie 10-12 gło­sów.

    Na­to­miast je­śli cho­dzi o ko­men­ta­rze, to mam pe­wien dy­so­nans. Oczy­wi­ście lu­bię usły­szeć opi­nię słu­cha­cza, czy to po­zy­tyw­ną, czy kry­tycz­ną - cho­ciaż kry­tycz­ne z re­gu­ły ole­wam, bo to mo­je za­baw­ki i ja de­cy­du­ję czy ten klo­cek to po­ciąg czy sa­mo­lot, na­to­miast tra­fiam na nie­co in­ne zja­wi­sko.

    Naj­ła­twiej po­ka­zać je na przy­kła­dzie Gwiezd­nych Wo­jen i hi­ste­rii, ja­ka się roz­pę­ta­ła, kie­dy Lu­cas za­czął „po­pra­wiać” ory­gi­nal­ną try­lo­gię. My ma­my to oczy­wi­ście w mniej­szym stop­niu, bo ja mam po­wiedz­my ok. 100 wier­nych słu­cha­czy, któ­rzy co ty­dzień sia­da­ją do gło­śni­ka, ale też za­uwa­żam pe­wien roz­dź­więk mię­dzy ich ocze­ki­wa­nia­mi a mo­imi po­my­sła­mi.

    Nie cho­dzi tu na­wet o to słyn­ne „opo­wiedz o Thor­ga­lu” bo aku­rat su­ge­stie, co zro­bić w te­ma­cie, są po­moc­ne, ale ra­czej o kwe­stię „słu­cham o ko­mik­sach i GW, ale już o pi­ciu w le­sie nie lu­bię” czy­li su­ge­ro­wa­niu au­to­ro­wi, że po­wi­nien ro­bić coś in­ne­go. Fi­lip, ty wiesz do­brze, o co cho­dzi, po pu­bli­ka­cji „skle­jek”, któ­re nie od­bi­ły się wes­tchnie­niem za­chwy­tu.

    Bar­dzo lu­bię swo­ich słu­cha­czy i ce­nię ich opi­nię, na­wet, je­śli nie re­agu­ję dzia­ła­niem. Na­to­miast lu­bię ro­bić wszyst­ko po swo­je­mu, na­wet, je­śli ko­lej­ny od­ci­nek „Dzia­dów” miał­bym nadać dla trzech osób.

    Rób­my swo­je. Rób­my reg­gae. Po pro­stu.

    • gacek 9 sierpnia 2011 at 10:13 #

      Trak­tu­ję opi­nie bar­dziej ja­ko, źró­dło in­spi­ra­cji, bo być mo­że ktoś wpadł na po­mysł, na któ­ry ja bym nie wpadł. Al­bo też bar­dziej po­śred­nio. Tak czy siak, osta­tecz­na de­cy­zja o kształ­cie mo­jej au­dy­cji na­le­ży do mnie, bo sam je­stem so­bie ste­rem, że­gla­rzem, okrę­tem, jak pi­sał kla­syk.

  4. Filip 9 sierpnia 2011 at 09:56 #

    @JAcek

    Daw­no, daw­no te­mu, Mar­tin w swej Ma­sie Kry­tycz­nej mó­wił, że bę­dzie nada­wał, na­wet jak bę­dzie go mia­ło słu­chać 5 osób. Te­raz to już lek­ko nie ak­tu­al­ne, bo mam wra­że­nie, że pod­świa­do­mie ro­bi­my to dla ko­goś.
    Oczyw­ście, jak pi­szesz, mo­je za­baw­ki, mo­ja pia­skow­ni­ca, ale jed­nak ro­bie­nie te­go tyl­ko dla sztu­ki ro­bie­nia, dla ba­wie­nia się w to, chy­ba tak do koń­ca nie ma sen­su. I tu ko­lej­ny dy­so­nans. Ba­wić sie w coś „ala sztu­ka dla sztu­ki” czy jed­nak chce­my coś prze­ka­zać ko­muś. O so­bie, o tym co lu­bi­my, o tym jak ro­bi­my.

    Tak czy owak, nie mo­ze­my sie su­ge­ro­wać mo­da­mi, tren­da­mi, oce­na­mi, je­śli chce­my być praw­dzi­wi. My, Po­zna­ni­cy to wie­my naj­le­piej ;-)

    @Godai. Bak­szysz spie­wal kie­dys

    Na­ma­lo­wać ja­sno tak
    Ra­do­ścią świa­tła, czy­sto­ścią bez zła
    Od­na­leżć zgu­bio­ny ślad
    Otwo­rzyć za­mknię­ty świat
    Za­trzy­mać na mo­ment czas
    O je­den raz, je­den raz, je­dy­ny raz
    Prze­ko­nać bym uwie­rzył Ci

    chy­ba pa­su­je do te­go co na­pi­sa­les

    • godai 9 sierpnia 2011 at 10:07 #

      Za­le­ży, w ja­kim kon­tek­ście od­czy­tasz ostat­ni wers ;)

  5. gacek 9 sierpnia 2011 at 11:08 #

    A jesz­cze jed­na kwe­stia co do ko­men­ta­rzy. Nie mu­szą one prze­cież do­ty­czyć tyl­ko i wy­łącz­nie for­my au­dy­cji. Ktoś mo­że sko­men­to­wać za­war­tość me­ry­to­rycz­ną. Mo­gą za­wią­zać się dys­ku­sje mię­dzy słu­cha­cza­mi na te­mat sa­mej tre­ści prze­ka­zy­wa­nej przez autora(patrz: Od­wyk).
    Ple­co­tus, po­dob­nie jak K-pok, jest pod­ca­stem „spe­cja­li­stycz­nym z od­stęp­stwa­mi”. W związ­ku z tym, słu­cha­cze ma­ją­cy wie­dzę w da­nej dzie­dzi­nie mogą(a na­wet po­win­ni), po­pra­wiać mnie je­że­li coś po­my­li­łem. Ko­men­ta­rze są do te­go ide­al­nym miej­scem, bo in­ni słu­cha­cze ma­ja w tym mo­men­cie au­to­ma­tycz­ną er­ra­tę do od­cin­ka.
    Je­śli cho­dzi o na­gry­wa­nie a la sztu­ka dla sztu­ki, to jest to naj­wy­god­niej­sze, bo nie trze­ba ho­stin­gu, stro­ny i RSSa ;). A po­waż­nie, to na­gry­wam Ple­co­tu­sa, z trzech rów­no­waż­nych dla mnie po­wo­dów: lu­bię ga­dać o for­ty­fi­ka­cjach, a moi zna­jo­mi ma­ja już mnie po­wo­li dość z te­go po­wo­du ;), w ten spo­sób po­rząd­ku­ję i spraw­dzam po­sia­da­ną wie­dzę, no i chcę tę wie­dzę prze­ka­zać in­nym, któ­rzy chcie­li­by coś w tym te­ma­cie wie­dzieć, ale nie mie­li wcze­śniej oka­zji, że­by się z tym za­zna­jo­mić. I ten trze­ci po­wód, spra­wia, że Ple­co­tus nie mo­że być sztu­ką dla sztu­ki. Na­wet je­że­li to bę­dzie te 5 osób.

    • godai 10 sierpnia 2011 at 09:12 #

      No wi­dzisz, ja sam nie po­tra­fię po­wie­dzieć, cze­mu na­gry­wam.

      Chy­ba dla sła­wy i tych ta­bu­nów pisz­czą­cych fa­nek.

Dodaj komentarz

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Niech wią!